„… może pojechalibyśmy w Bieszczady? Co ty na to?”

Któregoś dnia usłyszałem właśnie takie słowa od Dominiki 🙂 Od razu pomysł mi się spodobał, bo Bieszczady, no cóż, nie ma, jak „rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady” 😉

Szybko poszperałem w Internecie, jakie miejsca najlepiej wybrać, gdzie zaparkować, obejrzałem mnóstwo zdjęć krajobrazowych i zacząłem wyobrażać sobie całą sesję – dzikość gór, jesienne kolory, kołyszące się trawy na zboczach, nawet poczułem trochę chłodu, bo sesja miała odbyć się 2 listopada.

Im więcej rozmyślałem o zdjęciach w Bieszczadach, tym szybciej chciałem tam pojechać. W końcu nadszedł 2 listopada. Wyjechaliśmy z samego rana, jeszcze było ciemno. W drodze dużo śmialiśmy się, rozmawialiśmy o głupotach, trochę o sesji – wszystko po to, by jak najlepiej się do siebie zbliżyć i zaprzyjaźnić. Wiem, że to bardzo pomaga podczas realizacji zdjęć, to, gdy obie strony są przyjaciółmi, gdy nie wstydzą się otworzyć na siebie.

Trasa do przejścia na Połoninę Wetlińską nie była łatwa, było dosyć mokro, ponieważ kilka dni wcześniej padał deszcz, do tego wiało, ale przez cały czas mieliśmy dobry nastrój. Zwiewna suknia, wianek idealnie pasowały do klimatu gór. Mam nadzieję, że materiał poniżej choć trochę da wyobrażenie o tym, w jak klimatycznym miejscu byliśmy.